Wycieczka w Bieszczady była jakiś czas temu, ale niestety tak się złożyło, że nie było czasu dodać wpisu, więc dziś to nadrabiam.
Po wyjściu z lasu przywitały nas piękne widoki. Natura potrafi stworzyć cuda ❤️
Kochani naszą wycieczkę zaczęliśmy z Rzeszowa i dojazd w taką pogodę zajął nam ponad 3 godziny. Naszym miejscem docelowym była Tarnica, więc zaparkowaliśmy na parkingu w Ustrzykach Górnych i wyruszyliśmy na trasę.
Po tak długiej przerwie podejścia były dla mnie dość ciężkie, poza tym w niektórych miejscach były dość spore zaspy, więc droga nam się wydłużyła. Widoki ośnieżonego lasu robią ogromne wrażenie. Pogodę mieliśmy cudną, bo zrówno świeciło słonko jak i było ciepło 😃
Wiecie nie od dziś, że jestem nieobiektywna, bo Bieszczady to moje ukochanego góry. Jednak chyba najbardziej lubię je zima, mimo, że wspinaczka jest wtedy dużo cięższa, ale za to te widoki wynagradzają ten trud 🏔
I choć tym razem nie udało się zdobyć Tarnicy trochę przez warunki na szlaku, a trochę przez brak kondycji u mnie 😂
To i tak uważam tą wyprawa była bardzo udana.
Po pierwsze wyciszyłam się, bo tym razem na trasie było bardzo mało ludzi co ostatnio w Bieszczadach rzadko się zdarza.
Po drugie dotleniłam z czego ogromnie się cieszę, bo ostatnio mam mało czasu na ruch.
Po trzecie wychillowałam, a tak naprawdę to odpoczęłam psychicznie. Jestem z teamu #rzućwszystkoijedźwbieszczady 🫶
I rzeczywiście tak jest , że z każdym krokiem w górach jestem coraz bardziej zmęczona fizycznie za to wypoczęta psychicznie.
Każda przygoda jednak się kończy. Niestety zimą kończy się szybciej że względu na wcześniejszy zachód słońca. Jeszcze tylko ostatnie spojrzenie na ośnieżone szczyty i czas schodzić na dół.
Należę do osób, które wolą wspinaczkę. Zejście zawsze zajmuje mi więcej czasu i trudności.
Polecam wam ten szlak, spróbujcie tej przygody
P.S. Zeszliśmy tą samą trasą co wchodziliśmy 😃
Komentarze
Prześlij komentarz